[ Jak to jest zrobione ]
Pod spodem nie ma żadnej biblioteki — szum liczymy sami. Deterministyczna funkcja mieszająca daje wartość w każdym węźle siatki, a stopniowe wygładzenie interpoluje między nimi. Trzy oktawy o malejącej amplitudzie składają się na fakturę, która ma i wielkie ruchy, i drobiny.
Każda z pięciuset cząstek odczytuje z tej mapy kąt i dostaje przyspieszenie w tym kierunku, tłumione w każdej klatce. Nie kasujemy płótna — zamalowujemy je półprzezroczystym tłem, więc poprzednie pozycje gasną stopniowo i to właśnie one rysują smugi. Co dwudziesta czwarta cząstka dostaje kolor akcentu; bez tego obraz byłby jednorodną mgłą.
Kompozycja jest za każdym razem ta sama — na Waszym monitorze wygląda tak, jak wyglądała u nas, niezależnie od tego, jak płynny macie ekran. To nie ruletka, tylko utwór: chcemy móc powiedzieć „ten kadr”, a nie „coś się wygenerowało”.