— — : — — : — —

[ Z warsztatu · 4 min czytania ]

Pion zabiera68% kadru.Tekst ginie.

Materiał nakręcony poziomo, publikowany pionowo — codzienność każdego, kto robi dziś wideo. Wszyscy wiedzą, że „coś się traci”. Zmierzyliśmy na własnym kadrze, co dokładnie: cięcie do pionu zabrało 68% powierzchni, ale temat przeżył je w 85%. Zniknęło co innego — ciemne marginesy, na których leżał napis. A średnia jasność kadru twierdziła przy tym, że wszystko jest w porządku.

KadrWideo i social
01

Ile kadru naprawdę zabiera pion

Najpierw geometria, bo tu nie ma o czym dyskutować. Kadr 16:9 przycięty do pionu 9:16 na pełnej wysokości zostawia 31,6% szerokości — tracicie 68,4%. Format 4:5, ten łagodniejszy, zostawia 45%. Kwadrat — 56,2%. To jest arytmetyka proporcji, ta sama dla każdego materiału na świecie.

Potem zaczyna się część, której arytmetyka nie powie. Zmierzyliśmy, ile ŚWIATŁA — czyli ile realnej treści obrazu — zostaje po cięciu. Na naszym kadrze tuszu w wodzie centralny pion zabiera 68% powierzchni, ale zachowuje 85,4% jasności kadru. Powód jest prozaiczny: temat stoi w środku (środek ciężkości jasności wypadł na 49,7% szerokości), a to, co obcinamy, jest prawie czarne.

I dlatego „ile tracisz” jest złym pytaniem. Właściwe brzmi: gdzie tniesz. Przesunęliśmy okno pionowe po całej szerokości tego samego kadru: najlepsze położenie zachowuje 86,1% światła, najgorsze — 1,3%. Sześćdziesiąt osiem razy różnicy. Ten sam plik, ta sama sekunda, dwie decyzje montażysty.

Średnia jasność dolnego pasa mówiła: kontrast 10:1, jest świetnie. Piksele, na których naprawdę leży litera: 2,3:1.
02

Średnia jasność kłamie o czytelności

Tu pomiar wywrócił nasz własny wniosek sprzed kwadransa. Policzyliśmy średnią jasność dolnej ćwiartki kadru — pasa, na którym zwyczajowo ląduje napis. W wersji szerokiej biała litera miałaby nad tym tłem kontrast 10,5:1, w pionowej 5,1:1. Spadek o połowę, ale obie wartości wyglądają bezpiecznie: próg czytelności dla zwykłego tekstu to 4,5:1.

Tyle że litera nie leży na średniej. Leży na konkretnych pikselach. Policzyliśmy więc 5% najjaśniejszych pikseli tego samego pasa: w kadrze szerokim dają kontrast 2,3:1, w pionowym 1,9:1. Dla najjaśniejszego procenta — 1,8:1 i 1,6:1. To jest tekst, który miejscami znika, mimo że średnia meldowała komfort. Napis nie „traci trochę czytelności” — rozpada się punktowo, dokładnie tam, gdzie przechodzi przez jasną smugę.

Używamy tu wzoru kontrastu ze standardu dostępności stron. Nie dlatego, że klip w mediach społecznościowych podlega audytowi dostępności — nie podlega. Dlatego, że to jedyna miara czytelności, która jest zdefiniowana, powtarzalna i sprawdzalna po nas. Alternatywą jest „wydaje mi się, że widać”.

03

Gdzie naprawdę położyć napis

Skoro średnia kłamie, poszukaliśmy najspokojniejszego pasa pomiarem: przesuwane okno o wysokości 15% kadru, kryterium — najjaśniejsze 5% pikseli w oknie. Wyniki na dwóch naszych kadrach są dokładnie przeciwne. Na kadrze tuszu najlepszy pas to sam dół, 84–99% wysokości. Na kadrze świetlnym — sama góra, 0–15%, gdzie tło jest praktycznie czarne i biała litera dostaje 21:1, czyli maksimum możliwe na ekranie.

Nawyk „napis na dole” trafiłby raz i spudłował raz. Na kadrze świetlnym dół nie nadaje się zupełnie: najjaśniejszy procent pikseli daje tam 1,05:1 — biel na bieli. Nie „słabo widać”. Nie widać.

Drugi wniosek jest jeszcze bardziej praktyczny. Na kadrze tuszu, w wersji pionowej, żadne z badanych położeń nie spełnia progu czytelności — najspokojniejsze daje 2,1:1. Ten kadr po prostu nie przyjmie gołej białej litery i żadne przesuwanie napisu tego nie naprawi. Trzeba podkładki, obwódki albo przyciemnienia — i lepiej wiedzieć o tym przed zdjęciami niż w montażu, bo wtedy podkładka jest decyzją plastyczną, a nie łatą.

04

Co z tego wynika dla Waszego materiału

Pion projektujemy przed kamerą, nie po niej. Praktycznie znaczy to trzy rzeczy. Kadrujemy z zapasem na przyszłe cięcie i wiemy, gdzie ono przebiegnie. Zostawiamy w kompozycji miejsce, w którym tło jest spokojne — to tam wejdzie nazwa, cena albo wezwanie do działania. A gdy materiał jest już nakręcony i nic tego nie zmieni, mierzymy, zamiast zgadywać: jedna kolumna liczb wskazuje pas, w którym napis się utrzyma, albo mówi wprost, że utrzyma się tylko na podkładce.

Ten sam pomiar odpowiada przy okazji na pytanie, które pada przy każdej wycenie: dlaczego jeden materiał w trzech formatach kosztuje więcej niż jeden materiał. Bo to nie jest eksport w trzech proporcjach. To trzy różne kompozycje — z trzema różnymi miejscami na typografię, wyznaczonymi pomiarem, a nie odruchem.